niedziela, 4 sierpnia 2013

It's time to start new life Rozdział 1: Londyn to piękne miasto

Wbiegłam do domu i nie zastanawiając się ani chwili zaczęłam się pakować. Po chwili spakowałam już wszystko. Wzięłam telefon i już miałam dzwonić kiedy przypomniałam sobie, że jestem mokra i brudna. Szybko  udałam się do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Odkręciłam wodę i jak to ja nie zaczęłam się myć tylko usiadłam. Przypomniałam sobie jego wszystkie obietnice. „Ja nie jestem taki jak on, ja cię nie zostawię.” , „Będziemy razem na zawsze.” Zaczęłam znowu płakać. Wstałam i sięgnęłam po moją przyjaciółkę.
- Dawno cię nie używałam co? – zapytałam sama siebie.             
Zaczęłam mocniej płakać nie używałam jej od kiedy moja jedyna przyjaciółka zmarła. Wykonałam kilka głębokich cięć. Krew leciała mi z ręki. Nabawiłam się nowych blizn. No tak nie mówiłam wam, ale moja ręka jest cała w bliznach. Tak, tak cięłam się. No, ale moje życie do najprostszych nie należy. Umyłam się szybko i wyszłam z pod prysznica. Zabandażowałam rękę. Wysuszyłam się i ubrałam. Ponownie wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam po taksówkę. Zanim przyjedzie taksówka minie z pięć minut. Postanowiła coś zjeść. Otworzyłam lodówkę i ku mojemu zdziwieniu lodówka była pusta.
- No cóż nic nie zjem- powiedziałam sama do siebie.
Wzięłam jeszcze telefon by sprawdzić . Była już 4. Czyli tak mało czasu to nie zajęło. Zaczęłam się zastanawiać gdzie będę mieszkać . Może będę miała szczęście i ktoś mi pomoże. Śmieszne ja i szczęście, bo akurat uwierzę. Taksówki jeszcze nie było, ale postanowiłam wyjść już przed dom wzięłam walizki. Wyszłam i zamknęłam dom. Po dwóch minutach czekania pod dom podjechała taksówka. Włożyłam walizki do bagażnika i wsiadłam do taksówki.
- Dobry wieczór, gdzie jedziemy- zapytał kierowca.
-Dobry, najbliższe lotnisko- odpowiedziałam.
-To i tak godzina drogi- odparł kierowca.
-Wiem, ale no cóż- westchnęłam.
Założyłam słuchawki na uszy i po chwili usnęłam.  Już jesteśmy obudził mnie pan.
-Eh, ile płacę- zapytałam.
-100- odparł.
Zapłaciłam i poszłam na lotnisko. Kupiłam bilet na lot do Londynu. Okazało się, że lot mam za 15 minut.
Załatwiłam wszystko w ostatniej chwili bo kiedy odchodziłam usłyszałam głos, że mam iść na samolot.
W samolocie.
Usiadłam w fotelu w samolocie. Miałam miejsce przy oknie super. Wystartowaliśmy i nikt nie usiadł obok mnie. Czyli siedzę sama jeszcze lepiej. Włożyłam słuchawki na uszy i ponownie zasnęłam. Obudził mnie głos „Proszę zapiąć pasy lądujemy.” Zapięłam pasy.
Po wyjściu z lotniska. Stwierdziłam , że muszę pojechać do centrum.
-Przepraszam pana dopiero tu przyjechałam, czy mógłby pan mnie zawieść do centrum?- zapytałam.
-Oczywiście właśnie też jadę do centrum-odpowiedział nieznajomy.

wanting a never ending summer.ღ
/larryshipper

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz