Wbiegłam do domu i nie zastanawiając się ani chwili zaczęłam
się pakować. Po chwili spakowałam już wszystko. Wzięłam telefon i już miałam
dzwonić kiedy przypomniałam sobie, że jestem mokra i brudna. Szybko udałam się do łazienki. Rozebrałam się i
weszłam pod prysznic. Odkręciłam wodę i jak to ja nie zaczęłam się myć tylko
usiadłam. Przypomniałam sobie jego wszystkie obietnice. „Ja nie jestem taki jak
on, ja cię nie zostawię.” , „Będziemy razem na zawsze.” Zaczęłam znowu płakać.
Wstałam i sięgnęłam po moją przyjaciółkę.
- Dawno cię nie używałam co? – zapytałam sama siebie.
Zaczęłam mocniej płakać nie używałam jej od kiedy moja jedyna
przyjaciółka zmarła. Wykonałam kilka głębokich cięć. Krew leciała mi z ręki.
Nabawiłam się nowych blizn. No tak nie mówiłam wam, ale moja ręka jest cała w
bliznach. Tak, tak cięłam się. No, ale moje życie do najprostszych nie należy.
Umyłam się szybko i wyszłam z pod prysznica. Zabandażowałam rękę. Wysuszyłam
się i ubrałam. Ponownie wzięłam telefon do ręki i zadzwoniłam po taksówkę. Zanim
przyjedzie taksówka minie z pięć minut. Postanowiła coś zjeść. Otworzyłam
lodówkę i ku mojemu zdziwieniu lodówka była pusta.
- No cóż nic nie zjem- powiedziałam sama do siebie.
Wzięłam jeszcze telefon by sprawdzić . Była już 4. Czyli tak
mało czasu to nie zajęło. Zaczęłam się zastanawiać gdzie będę mieszkać . Może
będę miała szczęście i ktoś mi pomoże. Śmieszne ja i szczęście, bo akurat
uwierzę. Taksówki jeszcze nie było, ale postanowiłam wyjść już przed dom
wzięłam walizki. Wyszłam i zamknęłam dom. Po dwóch minutach czekania pod dom
podjechała taksówka. Włożyłam walizki do bagażnika i wsiadłam do taksówki.
- Dobry wieczór, gdzie jedziemy- zapytał kierowca.
-Dobry, najbliższe lotnisko- odpowiedziałam.
-To i tak godzina drogi- odparł kierowca.
-Wiem, ale no cóż- westchnęłam.
Założyłam słuchawki na uszy i po chwili usnęłam. Już jesteśmy obudził mnie pan.
-Eh, ile płacę- zapytałam.
-100- odparł.
Zapłaciłam i poszłam na lotnisko. Kupiłam bilet na lot do
Londynu. Okazało się, że lot mam za 15 minut.
Załatwiłam wszystko w ostatniej chwili bo kiedy odchodziłam
usłyszałam głos, że mam iść na samolot.
W samolocie.
Usiadłam w fotelu w samolocie. Miałam miejsce przy oknie
super. Wystartowaliśmy i nikt nie usiadł obok mnie. Czyli siedzę sama jeszcze
lepiej. Włożyłam słuchawki na uszy i ponownie zasnęłam. Obudził mnie głos
„Proszę zapiąć pasy lądujemy.” Zapięłam pasy.
Po wyjściu z lotniska. Stwierdziłam , że muszę pojechać do
centrum.
-Przepraszam pana dopiero tu przyjechałam, czy mógłby pan mnie
zawieść do centrum?- zapytałam.
-Oczywiście właśnie też
jadę do centrum-odpowiedział nieznajomy./larryshipper
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz